wtorek, 14 lipca 2026

KÓRNIK – zamek

Jestem dosyć wybredna co do muzeów, a to miejsce uważam naprawdę za sztosik. Warte wybrania się tam specjalnie – jestem pewna, że nie pożałowalibyście.
    W poznańskie wybieram się rzadko, staram się też dość skrupulatnie dobierać cele wycieczek. Czasem się zawiodę, nie mówię, że nie, ale tutaj doświadczyłam zaspokojenia swoich wszelkich doznań estetycznych.
    A zachęciła mnie swoją opowieścią z Kórnika: Jotka.



Ne­ogo­ty­cka re­zy­den­cja o iście romantycznym charakterze, pierwotnie miała bardziej surowe uosobienie, bowiem powstała na pó­źno­śre­dnio­wiecz­nych murach wa­ro­wni ry­cer­skiej.
    Za­mek o­bron­ny w Kór­ni­ku wybudowano w drugiej połowie XIV wie­ku z inicjatywy Wy­szo­ty her­bu Ło­dzia. Zamek był z ce­gły na ka­mien­nych fun­da­men­tach, okolony fo­są. Posiadał cy­lin­dry­czną wie­żę w narożniku (miała 8 m średnicy).


Zamek był wiele razy przebudowywany. W odnalezionym dokumencie widnieje treść umowy o przekształceniu warowni oraz powiększeniu powierzchni użytkowej. Doszły dwa trzy­kon­dyg­na­cyj­ne do­my mie­szkal­ne i dwie pół­cy­lin­drycz­ne basz­ty.
    W pierwszej połowie XV wie­ku. Wejścia strzegła dre­wnia­na bro­na oraz most zwo­dzo­ny.

Zamek wyglądał bardzo ładnie, każdy nowo-dostawiany bu­dynek, także spich­lerz, czy nadbudówki, zbudowano w kon­struk­cji sza­chul­co­wej.
    Zamek dalej przechodził z rąk do rąk, ale nie wnosiło to wielkich zmian w jego oblicze.


Dopiero w roku 1552 gdy w spad­ku otrzymał włości Sta­nis­ław Gór­ka, przebudowy były w centrum życia zamku.
    W wyniku połączenia wielu budynków, utworzono trzy­kon­dy­gna­cyj­ną sie­dzi­bę. W jej przy­zie­miu powstały po­miesz­cze­nia go­spo­dar­cze, na pię­trze kom­na­ty re­pre­zen­ta­cyj­ne, wyżej kom­na­ty go­ścin­ne i po­ko­je dla dwo­rzan.
    Po­kój pana znajdował się tam, gdzie później utworzono Po­kó­j Ge­ne­ra­ło­wej. Sień zaś, znajdowała się tam, gdzie dziś klatka scho­do­wa, ko­ry­ta­rz i Czar­na Sa­la. We wie­ży był skar­biec pana domu oraz ar­se­nał.





Dalej znów wynikiem zmian właścicieli, zamek prężył swe mury dumnie, dopóki nie dostał się pod władanie dwóch synów Zy­gmun­ta Gru­dziń­skiego – Aleksandrowi i Andrzejowi Karolowi.
    Bracia po­sia­da­li włas­ne domostwa ro­do­we, dlatego zamek w Kór­ni­ku nie miał dla nich większego znaczenia i ten podupadł na swym stanie i jakości, widocznie zaniedbany i przede wszystkim niezamieszkały.
    W murach, z których ucieka ognisko domowe, zamieszkuje głucha cisza i upadek...

Wkrótce nastał w kraju trudny czas, lata Po­to­pu, wówczas zamek dość mocno ucierpiał. Po tym okresie dobra kórnickie otrzymali Dzia­łyń­scy. Gdy ma­jąte­k przejęła Te­o­fi­la z Dzia­łyń­skich, Szołd­rska-Po­tu­lic­ka, zostali sprowadzeni nie­mieccy o­sad­nicy, a za­mek na powrót stał się re­zy­den­cją panów.
    Podczas remontu do­bu­do­wa­no na froncie dwa ry­za­li­ty z oz­dob­ny­mi, ko­pu­las­ty­mi da­cha­mi i flan­ko­wa­ny fi­gu­ra­mi de­ko­ra­cyj­ny szczyt. Boki dziedzińca zabudowano dwoma o­fi­cy­nami, a całości nadano styl bardziej barokowy.

Zamek za panowania Teofili.



Dalsza historia to awantury rodzinne zakończone w sądzie, ale poprzedzone długimi procesami. Dlatego możecie sobie tylko wyobrazić, że piękna budowla miała przez dłuższy czas status opuszczonej i niszczała, choć pamiętana i nadal pożądana.
    Jakby tego było mało, komnaty rezydencji zbezcześciło w  przyszłości wy­dzier­ża­wie­nie jej na ma­ga­zy­ny woj­sko­we.


Na pomoc pięknej architekturze przybył Ty­tus Adam hr. Dzia­łyń­ski, który po paru latach perturbacji, roztoczył nad zamkiem należytą opiekę.
    W wielkim skrócie – nowy pan rozmiłowany w swej arystokratycznej historii, wymarzył sobie przebudowę zamku na coś w bardziej romantycznym charakterze, lecz rozpoczęte prace przerwało powstanie listopadowe, podczas którego zdążył wziąć udział, zostać skazanym, uciec i w końcu powrócić.
    Odzyskał Kórnik w procesie o zawłaszczenie mienia i wkrótce po tym, wznowił prace remontowe.
    To kluczowy okres w historii zamku.


Zamek wówczas utracił cha­rak­ter pałacu ba­ro­kowego. Zmienił się nie do poznania, stał się bowiem ro­man­tycz­ną rezydencją w sty­lu go­ty­ku an­giel­skie­go z re­mi­ne­scen­cja­mi ar­chi­te­ktu­ry o­rien­tal­nej.
    Zamek pod­wyż­szo­no o jed­no piętro, zamykając kre­ne­la­żem. Pojawiły się log­gie, wie­życz­ki i wy­ku­sze, a do­mi­nan­tą sta­ła się wy­so­ka wie­ża z blan­ka­mi i mniej­szą smu­kłą wie­życz­ką.
    Wtedy istniał jeszcze ba­bi­niec (przedsionek), ale ze wzglę­du na pę­ka­ją­ce mu­ry, rozebrano go w ro­ku 1937. W na­roż­ni­kach pojawiły się pro­sto­kąt­ne wie­że i sze­ro­ki ry­za­lit z ostro­łu­ko­wą ar­ka­dą.
    Powstała też dwu­pięt­ro­wa sa­la de­ko­ro­wa­na w sty­lu mau­re­tań­skim, dość charakterystyczna i mocno kojarzona z tym właśnie zamkiem. Do tego wstawiono no­we od­rzwia, in­tars­jo­wa­ne po­sadz­ki, go­tyc­kie skle­pie­nia, nową sztu­ka­te­rię su­fi­tów i zdo­bne stro­py.





Druga wojna nie przyczyniła się do mocnych zniszczeń posiadłości, jednakże Niemcy u­rzą­dzili w nim skła­dy zra­bo­wa­nych zbio­rów mu­ze­al­nych, co prze­cią­żyło je­go stro­py.
    Niestety pojawił się też drugi czynnik pogarszający stan zamku, mianowicie obniżył się po­zio­m wód grun­to­wych, a to przy takiej architekturze powoduje niemałe szkody... Drew­nia­ne pa­le tkwią­ce w fun­da­men­tach zaczęły butwieć i mu­ry za­czę­ły o­sia­dać.

Niemcy przy odwrocie niestety ­pozostawili w zamku obraz nędzy i rozpaczy. Całe wnętrza zajmowały sto­sy roztrza­ska­nych me­bli, roz­bi­tych skrzyń, pełno szkła i por­ce­la­ny. Porozrzucane do­ku­men­ty i ksią­żki, oraz powyłamywane drzwi.

W ro­ku 1947 za­ło­żo­no stalowe ko­twy i wzmo­cnio­no fun­da­men­ty. 5 lat później działano z tematem dalej i u­ra­to­wano zamek.
    W la­tach 1957-59 wy­re­mon­to­wa­no wnę­trza i otworzono w zamku Bi­blio­te­kę Kór­nic­ką.


To co często jest zmorą muzeów, to wyposażenia uzbierane z różnych epok. Tutaj możemy oglądać za­cho­wa­ne nie­mal bez zmian, XIX-wiecz­ne wnętrza, a w nich rzeźby, me­ble, mi­li­ta­ria, obra­zy, tro­fea my­śliw­skie, zbio­ry po­dróż­ni­cze i et­no­gra­ficz­ne.
    Co zatem z meblami? Je­dy­ny oryginalny me­bel po­zo­sta­ły z wy­po­sa­że­nia ostatniego mieszkańca, to ma­ho­nio­we em­pi­ro­we biu­rko z XIX wie­ku. Reszta wyposażenia została dobrana zgodnie z epoką, jaką pozostawił po sobie Ty­tus Dzia­łyń­ski i następca Władysław Za­moy­ski. Obaj panowie dokonali żywota w tymże zamku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz