poniedziałek, 23 lutego 2026

Most kolejowy | Glinki | Góra Kalwaria.

Przepiękny, monumentalny most o efektownych rozmiarach, złożony z 6 przęseł po 100 m.
Most kolejowy nad Wisłą w miejscowościach Glinki oraz Góra Kalwaria, powstał w latach 1950–1951.
    Został wpisany do ewidencji zabytków, lecz w roku 2024 spółka PKP Polskie Linie Kolejowe dołożyła wszelkich starań aby ów most z niej wykreślić celem rozebrania.
    Ogłoszono przetarg na modernizację tego odcinka linii kolejowej. W planach jest nowy most.















Cieszę się, że zdążyłam zjawić się tam przed rozbiórką. Nie mam świeższych danych, nie wiem kiedy go rozbiorą, media milczą, żadnych nowych wieści wokół niego nie rozdmuchano.
    Wielka szkoda, że takie imponujące budownictwo znika z naszej polskiej mapy.

6 komentarzy:

  1. Strasznie zardzewiały, widać PKP miały już od dawna plany rozbiórkowe i nikt o ten most nie zadbał...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po co dbać, jak można poczekać aż się rozpadnie, łatwiej będzie wymazać z ewidencji. ;)

      Usuń
  2. A jednak szkoda tego mostu. Znam go z widzenia. Lubię od lat Górę Kalwarię przez którą od wielu lat przejeżdżam jadąc do Czerska gdzie moje dzieciństwo i młodość upływały...
    Pozdrawiam Cię :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też szkoda tego mostu, ale cóż poradzić. Ludzie nie doceniają takich reliktów.

      Usuń
  3. Zawsze mam słabość do porzuconych linii kolejowych, a szczególnie do różnego rodzaju mostów i innych konstrukcji inżynieryjnych. W Ontario, gdzie koleje—niegdyś niezwykle ważny „układ krwionośny” prowincji—stopniowo zanikają (o czym często wspominam na swoich blogach), wraz z nimi znikają także mosty i wiadukty, które stają się zbędne. Rzadko jednak trafiają się konstrukcje tak potężne jak most nad Wisłą.

    Niektóre zostały rozebrane (albo po prostu się zawaliły) i pozostały po nich jedynie przęsła—jak nad rzeką Grand River czy nad rzeką Spanish River—albo tylko ślady po obu stronach rzeki, jak nad rzeką Mississippi (ale w Ontario, NIE w USA).

    Niektóre mosty (lub wiadukty), dziś już mocno zarośnięte, można dostrzec niemal w szczerym polu—i dopiero po chwili domyślić się, że były częścią dawno nieistniejącej linii kolejowej: przykład tutaj.

    Inne, dzięki temu że dawne linie kolejowe przekształcono w szlaki rekreacyjne, nadal służą ludziom—pieszym i rowerzystom. Dobrym przykładem jest masywny most w Waterford.

    Zdarza się też, że porzucone mosty—nawet w Toronto—pozostawiono nie tyle z powodów historycznych, co czysto praktycznych: ich rozbiórka byłaby po prostu droższa niż zabezpieczenie i pozostawienie na miejscu.

    A swoją drogą, trochę mnie dziwi, że ten most jest w tak złym stanie już po 70+ latach. Być może użyte materiały nie były najwyższej jakości? Dla porównania: w miejscowości Parry Sound znajduje się 115-letni most kolejowy (w swoim czasie najdłuższy na wschód od Gór Skalistych), po którym do dziś jeżdżą pociągi—i pod którym często zatrzymujemy się na lunch.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam do nich słabość... Czyli u Ciebie to już ruiny do tego stopnia, że wejść nie sposób. Smutne to. Kolej to klasyka podróżowania. Także ogólny transport.
      Wydaje mi się, że konstrukcja wcale nie jest zła, ale niestety taniej jest wyburzyć.

      Usuń