piątek, 6 marca 2026

Pałac w Dobrocinie i ruiny kaplicy oraz mauzoleum | Dolnośląskie.

Neogotyk. Zabytek powstały w XVIII w., majątek wówczas należał do rodziny baronów von Seherr–Thoss.
    W roku 1830 r. właściciel zmienił się, był nim radca górniczy von Milecky.
Zaś od roku 1845 przejęła włości rodzina Moriz–Eichborn.
    Po nich, choć na krótki czas, majętność powróciła w ręce rodziny von Seherr–Thoss. Co się wówczas stało?


Otóż w roku 1897 były starosta i tajny radca stanu Stanislaus baron von Seherr–Thoss z Wawrzeńczyc... – sprzedał go.
    Szczęśliwym kupcem był Kuno von Portatiusowi, cesarski radca poselstwa w Szwecji.

Podczas swych rządów, przebudował pałac (1898–1899).

Po II wojnie w obiekcie umieszczono biura, sklep i przedszkole. Część pałacu zamieniono na mieszkania.
    W roku 2015 wybuchł pożar, który przesądził o losach budynku i który sprawił, że nie miałam na czym zawiesić obiektywu. Spalone schody, prócz tego gołe ściany, żadnej finezji.
    Niestety nie udało mi się dostać do kręconej klatki schodowej w wieży.

Najprawdopodobniej remont przekracza budżet właściciela,
który do tej pory próbuje pałac sprzedać.



Mauzoleum

Pośród kniei dzikiego parku stoją ruiny kaplicy i mauzoleum rodu von Portatius. Obecnie możemy oglądać jedynie fragmenty ścian i neoromański portal z inskrypcją.
    Na całym terenie można natknąć się na fragmenty kamieni nagrobnych.

Kaplica była niemała. Budowla z kamienia i cegły posiadała okazałą wieżę. Powstała na przełomie XIX i XX wieku zasponsorowana przez Kuno von Portatiusa.
    Pod koniec XX wieku wybuchł tu pożar, a później wszystko zawaliło się przez lata zaniedbania.


zdj.: polska-org.pl





4 komentarze:

  1. Dolny Śląsk pełen jest takich zabytkowych perełek. Żal ściska, że większość popada w ruinę. Ten pałac, pomimo pożaru, trzyma się całkiem nieźle :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W gruncie rzeczy, wszystko poza tamtymi jednymi schodami trzymało się stabilnie. Nic tylko remont i mogłoby tu być naprawdę ciekawe miejsce turystyczne.

      Usuń
  2. To naprawdę smutna historia, ale też fascynująca. Widać, jak wiele warstw ma ten pałac – od baronów von Seherr–Thoss, przez rodzinę Moriz–Eichborn, aż po von Portatiusa. Szkoda, że pożary i zaniedbania tak mocno zniszczyły wnętrza, bo to musiała być prawdziwa perełka architektury neogotyckiej. Mauzoleum w parku też robi wrażenie – nawet ruiny mają swoją tajemniczą, melancholijną aurę. Fajnie, że ktoś dokumentuje te miejsca, bo dzięki temu historia i pamięć o dawnych właścicielach i ich architektonicznych wizjach przetrwa, nawet jeśli budynki same nie mają już dawnego blasku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to naprawdę smutna historia, ale też fascynująca. Tak, widać również, jak wiele warstw ma ten pałac – od baronów von Seherr–Thoss, przez rodzinę Moriz–Eichborn, aż po von Portatiusa. Też uważam, że wielka szkoda, że pożary i zaniedbania tak mocno zniszczyły wnętrza, bo to musiała być prawdziwa perełka architektury neogotyckiej. Tak, mauzoleum w parku robi wrażenie. To prawda – nawet ruiny mają swoją tajemniczą, melancholijną aurę. Cieszę się, że mogę dokumentować te miejsca, bo dzięki temu historia i pamięć o dawnych właścicielach i ich architektonicznych wizjach przetrwa, nawet jeśli budynki same nie mają już dawnego blasku.

      Tak, też umiem korzystać z AI.

      Usuń