niedziela, 10 maja 2026

Dawny dwór von Nimitzów.

Zaskakująco zabawne miejsce. W zasadzie każde nowe mury są zawsze ultraciekawe. Z nazwy zawsze dumne, a historie rodowe zacne. Ale tu zamiast powagi, spotkaliśmy się z dziełem artysty-abstrakcjonisty.
    Wszystko zaczęło się pośrodku większego pomieszczenia, gdzie zadarłszy spojrzenie pod sufit, poczułam się jak odkurzacz po wciągnięciu skarpetki. Po prostu zaparło mi dech.


Obiekt ten widnieje w rejestrze jako zespół zamkowy, zaś poszukując historii, spotkałam nawet określenie: dwór. Zamku mi to nie przypomina w żaden sposób, może więc taki trochę większy dwór.
    Pierwotnie na tym terenie stała średniowieczna wieża mieszkalna, którą – jak się przypuszcza – wystawił Dyprand von Reibnitz w roku ok. 1478.

Budowę niniejszej posesji rozpoczęto pod koniec XVI wieku, inicjatorem był Christoph von Nimitz. Nowi właściciele von Nimitz wpadli na pomysł, aby do istniejącej wieży dobudować całą resztę.
    W ten oto sposób powstał renesansowy trzykondygnacyjny pałac z ryzalitami frontowymi, zwieńczony ozdobnymi szczytami. Tak, "pałac" lepiej mi tu pasuje.
    Mury wieży są w południowo-wschodnim skrzydle – to zamurowany gotycki portal wejściowy.

Obiekt został częściowo przebudowany w XVIII wieku.


rysunek z: zamki.pl

Po śmierci głowy rodziny, cały majątek przeszedł w ręce administracji brzeskiej. Ziemie przejął siedem lat później Karl Heinrich von Zierotin, tutaj mam na myśli nie tylko niniejszą posesję, ale całą wieś, bo gdy zmieniał się właściciel pałacu, to zmieniał się pan wsi.
    I on w końcu zmarł. Wówczas w roku 1685 wszystko odziedziczył jego syn, któremu zmarło się 4 lata później, zbyt wcześnie, by ogarnąć sobie spadkobiercę. Wieś wraz z pałacem wróciła pod władanie administracji.
    W roku 1695 na terenie rękę kładzie baron Hieronimus von Scalwiani. 15 lat później syn barona odsprzedaje wszystko komendantowi Brzegu, pułkownikowi Edwardowi von Golloway.
    Ale on z kolei nie ogarniał finansów i automatycznie włości przeją mający już wcześniej chrapkę na coś większego, von Gallardi. Ten typ jednak z niewiadomych powodów szybko sprzedaje wszystko po bardzo krótkim czasie panowania, Franzowi Weighardow von Hoffman. Ale jemu już w roku 1730 wszystko się nudzi i pojawia się nowe nazwisko: Christian Friedrich von Tschirsky.

I w zasadzie tak mogę to ciągnąć w nieskończoność... ostatni typ to był Will Rodatz, który był panem wsi do roku 1945. Ani jednego polskobrzmiącego nazwiska.








Patrząc na te dzieła, przychodzi mi na myśl piosenka Rammsteina, pt. "Dicke Titten", którą to, dedykuję sobie z okazji napisania tego posta.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz