Kiedy czas staje w miejscu, nawet kolory pozytywnie malujące niegdyś życie mieszkańców dworu, przestają mieć znaczenie. Ukryte za zamkniętymi drzwiami piękno, rozpada się w oka mgnieniu.
Niebywałe jest to co się dzieje z domem, kiedy ludzie go opuszczają. Wszystko niknie, rozpada się, odchodzi w niepamięć życie, które kiedyś tętniło, zamienia się w dojmującą ciszę zgasłej przestrzeni.
Historia miejsca nie jest mi znana z uwagi na niezapisaną lokalizację. Odebrałam sobie w ten sposób przyjemność z opowiadania.
poniedziałek, 18 maja 2026
Dwór z roku 1850.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)











Aż dziwne, że piece przetrwały...
OdpowiedzUsuńjotka
Parę dni temu spędziłem trochę czasu, jeżdżąc po terenach farmerskich, i widziałem sporo opuszczonych, zarośniętych oraz rozpadających się domów. Nie były to żadne pałacyki, ale jeszcze nie tak dawno i w nich toczyło się codzienne życie i rozbrzmiewały dziecięce głosy.
OdpowiedzUsuńRównież wizyty na pionierskich cmentarzach były trochę smutnym doświadczeniem. Na szczęście większość z nich jest zadbana, ale czas robi swoje. Stu-, a nawet ponad dwustuletnie nagrobki popękały i wiele inskrypcji stało się praktycznie nieczytelnych. Dlatego często gromadzi się je w jednym miejscu — ustawia w kilku rzędach albo nawet wmurowuje w specjalnie skonstruowane murki — przez co nie zawsze można ustalić dokładne miejsce pochówku.
Rzadko kiedy widzę na tych grobach kwiaty czy inne ślady świadczące o tym, że ktoś je odwiedza, choć czasem można zauważyć, że rodziny stosunkowo niedawno postawiły nowy nagrobek. Jeśli potomkowie nadal mieszkają w tej samej okolicy, mają jeszcze możliwość odwiedzenia swojego pra-pra-pra-przodka. Jednak większość rodzin dawno już przeniosła się gdzie indziej, a pamięć o dawnych mieszkańcach tych ziem stopniowo zaciera się wraz z upływem czasu.