Ma dość unikalny klimat w otoczeniu zacisznej wsi. Ślad po starych urządzeniach już zniknął pod nową, coraz grubszą warstwą kurzu. Deski skrzypią pod nogami, pachnie starym drewnem.
Masywne ściany z czerwonej cegły, kilkukondygnacyjny budynek z niewielkimi oknami. Wnętrze nieco rustykalne... Światłocienie tańczą po labiryncie drewnianych drabin i schodków.
A komin? No cóż, jest krzywy i krzywym pozostanie, póki nie runie sromotnie.
Na zdjęciach ogromny, pięciokondygnacyjny spichlerz.
W przeciwieństwie do muzeów, tutaj można dotknąć historii. Jeśli wciąż się zastanawiacie, dlaczego te fotorelacje nie mają podanej konkretnej ekspozycji na mapie, podsunę małe orędzie o tym, że człowiek nie zawsze ma prawe zamiary.
Niektórzy wędrują po świecie, aby pozostawiać ślady po swojej niknącej inteligencji gdzie tylko się da. Dlatego próżno mnie pytać o określenie namiaru.
Daję co mam, a każde miejsce jest moją muzą w tworzeniu jak najlepszej fotorelacji. Architektura, historia, zapachy i doświadczenia jakie łączą się w zamiłowanie do intrygującego hobby jakim jest urbex i fotografia urbanistyczna wspaniałych miast tętniących życiem. To przedstawiam na niniejszej stronie.
Niemniej w dzisiejszych czasach w odnajdywaniu lokacji mocno pomocny stał się AI, więc w sumie ukrywanie adresów stało się po części zbędne.


















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz