Masyw górski w Szwajcarii o miękkim i łupkowatym podłożu skał fliszowych, przez który biegnie rzeka, czy raczej spory potok górski Niederenbach.
Wyrzeźbiła podziemny bieg, tworząc most Kärpf, do którego ostrożnie można zajrzeć, jest to ciekawostka i zarazem piękna atrakcja o długości 50 metrów (wysokość, jakieś 3-4 metry).
Wyrzeźbiła podziemny bieg, tworząc most Kärpf, do którego ostrożnie można zajrzeć, jest to ciekawostka i zarazem piękna atrakcja o długości 50 metrów (wysokość, jakieś 3-4 metry).
Naturalny most jest jednym z najbardziej spektakularnych odsłonięć uskoku nasunięciowego Glarus.
Wejście na pułap rezerwatu jest bardzo strome, wymaga świetnej
kondycji i dla wielu może być wyzwaniem.
Osobom bez fizycznego przygotowania, polecam kolejkę górską,
a tam już szlak jest łatwy i przyjemny. :)
| Świstak. Jeden z wielu tam napotkanych. |
| Wspomniany naturalny most nad potokiem. |
| Można tam wejść jeśli poziom wody temu sprzyja. |
Są to moje szwajcarskie wspomnienia.


Uwielbiam Szwajcarie, mimo że byłam tam tylko raz i tylko przez 3 dni. Udaliśmy się z mężem na hike w okolicach Interlaken i był to jeden z najpiękniejszych hików, jakich doświadczyłam. Planujemy powtórzyć wycieczkę do tego przepięknego kraju.
OdpowiedzUsuńWarto. Każdy kanton robi wrażenie, każdy szlak zapamięta się do końca życia. Alpy są wyjątkowe.
UsuńMega klimatyczne miejsce, aż czuć z tego opisu ten surowy, górski spokój. Ale szczerze, zastanawiam się, ile osób realnie dociera tam o własnych nogach, a ile wybiera jednak tę „wersję z kolejką” 😅 bo brzmi to trochę jak trasa dla ludzi, którzy już mają za sobą pół maratonu górskiego.
OdpowiedzUsuńTen naturalny most robi wrażenie, ale mam też w głowie pytanie, czy takie miejsca faktycznie da się jeszcze przeżywać w ciszy i bez tłumu, czy już są bardziej „atrakcją do zdjęć” niż takim dzikim doświadczeniem natury. Zgadzacie się, że im bardziej spektakularne miejsce, tym mniej w nim tej prawdziwej dzikości? No i świstaki — niby detal, ale to chyba one robią połowę klimatu takich wspomnień.
Ja z pewnością mam za sobą kilka całych maratonów po górach. ;)
UsuńZadam Ci pytanie i sam sobie odpowiesz na własne: widziałeś gdzieś na tych zdjęciach ludzi?
Ten blog pisze jedna osoba. I nie, nie zgadzam się z tym, co za pomysł?
Świstaki to nie jest detal i nie są żadnym klimatem wspomnień. Co Ty bierzesz?
Dziś wybrałabym kolejkę, by oszczędzić siły na trasy wysokich gór.
OdpowiedzUsuńMożna po prostu oszczędzić w ten sposób swój czas i dość dalej tam wysoko. Czasami z tego powodu podjeżdżaliśmy, żeby właśnie więcej przejść, więcej zobaczyć.
UsuńWłaśnie się zastanawiałm, czy znów tam jesteś...
OdpowiedzUsuńNie, jestem nadal w Polsce. A co będą te zdjęcia ze Szwajcarii tak leżeć na dysku? ;)
UsuńJak to dobrze, że takie dzikie zakątki są chronione. Miło Cię widzieć. Zdjęcia są zjawiskowe. Pozdrawiam 🤗
OdpowiedzUsuńSkoro byłaś w szwajcarskich górach i napotkałaś świstaka, to może rozwiążesz zagadkę – czy on tam naprawdę siedzi i zawija w te sreberka? :D
OdpowiedzUsuńhttps://www.youtube.com/watch?v=iqe6gSXobRw
Ale fajnego stworka "upolowałaś" na zdjęciu :) To jakaś kozica? Bardzo podoba mi się to zdjęcie, to chyba moje ulubione, choć fajne są też te, na których się uśmiechasz (mam wrażenie, że w przeszłości rzadko to robiłaś). A tu wyglądasz na naprawdę zadowoloną.
Nie rozwiążę tej zagadki, bo świstaki pracują w Alpach Bawarskich. ;) Fioletowa krowa też stamtąd. ;)
UsuńTak, jeśli mówimy o tym samy, to jest kozica. Obserwowała mnie z góry.
Bo byłam nieszczęśliwa i cierpiałam na depresję. Teraz jestem tylko nieszczęśliwa. ;)